Pozostało mniej 10% energii.
Jestem zmęczona. A przecież nie położyłam się wczoraj tak późno. Było jeszcze przed 23. Wczoraj była dyskoteka. Przez 4 godziny tak się nie zmęczyłam, jak raz, przez 5 minut tańcząc z Rafałem. Na samo wspomnienie kręci mi się w głowie. Ogólnie było okey, na początku słabo, bo mało osób było, ale później się już rozkręciło. Chłopacy tańczyli na parapetach, Maciuś szalał na parkiecie i robił jakieś elektrowstrząsy czy grom go wie, co to miało być. Od kiedy obciął włosy (TAK MACIEK OBCIĄŁ WŁOSY!) wszyscy zrobili się dla niego strasznie mili. Haha, to była sensacja Walentynek, bo we wtorek przyszedł tylko na apel (pod koniec zajęć) i gdy tylko wszedł zrobiło się takie poruszenie - Dominika krzyknęła "Maciek, ja cię już nie będę bić!", a Rafał i Kaśka popłakali się ze śmiechu. W sumie to on sobie tych włosów aż tak bardzo nie obciął, bo nadal są dość długie, ale teraz bardziej przypomina człowieka niż świnie, serio. Człowieka, który wsadził nos w kontakt z prądem, ale zawsze to lepsze niż prosiak.
A tak wracając do dyskoteki, skończyło się na tym, że babka od biologii zabrała nam laptopa, na której były piosenki, bo nie chcieliśmy iść do domu. Ale co tam, puściliśmy jeszcze z telefonu ostatnią i dopiero wtedy się rozeszliśmy. Swoją drogą co to za dyskoteka, żeby już o 22 być w domu. Jak na mój gust powinna być w piątek i o 20 dopiero się zacząć.
No ale to są uroki szkolnych zabaw.
Dostałam kartkę na walentynki x] od Dominiki haha. I lizaka w kształcie serca od Marleny i Klaudii i piernika-serce od szkoły za "dobre wyniki w nauce". A niech się wypchają tym ciastkiem, ja chce moje stypendium!
Dominika mnie rozbraja. Na wuefie - ćwiczyłam! xd - było takie ćwiczenie, żeby piłkę trzymać między nogami po czym wyrzucić ją przed siebie. No i Dominika poskoczyła - nagle łubudu i głośne AŁA!
Spadła na tyłek.
Bez komentarza. ;]