Czasami można sobie wmawiać pewne rzeczy, powtarzać sobie w myślach milion razy aby zapomnieć... a potem wystarczy jedno zdjęcie aby wszystko wróciło. Życie jest bezsensu.
Przechodzę etap zdołowania.
Dość niedawno temu zobaczyłam zdjęcia chłopaka, który podobał mi się tyle czasu i tyle czasu do niego wzdychałam. Obściskiwał się na nim ze swoją dziewczyną.
Cieszę się przynajmniej, że raczej nie zapowiada się, bym spotkała go jeszcze kiedyś.
Jutro znowu pobudka bladym świtem. Masochistyczne stworzenie zwane potocznie budzikiem znowu wyrwie mnie z krainy marzeń sennych i tak przez kolejnych pięć dni. Na samą myśl chce mi się spać.
W czwartek mam dyżur w szkole. Ciekawe, czy oddadzą nam już zeszyt, do zapisywania notatek. Ostatnio dyżurował Paulo i napisał "Pan M. lata po korytarzu jak po***lony". Niezły mu się za to ochrzan dostał. Mamy w klasie nowego kolegę - Mateusza. Matko! Drugi Paweł. Dominika powoli dostaje szału. Jak dla mnie jest okey, przynajmniej jest powód do śmiechu. W środę mieliśmy wok. W sali wisi plakat z obrazem (http://www.qlturka.pl/projects/qlturka/resources/cms/galleries/e5f981c70fcb1492c009f2589a2a9567.jpg) kupca i jego żony. Mateusz stwierdził "Że ten facet obok tej laski w zielonym to z mordy, to znaczy twarzy, fejsa, jest podobny do Putina". Heh.
Dostałam w piątek od Dominiki kubek z Sercem i Rozumem. :)
Fajny jest, ale dla mnie nieco za mały. Ja pijam ze swojego prawie półlitrowego kubka podpisanego moim imieniem. .jpg)