Zostałam powieszona. Haha. W LO jest tak, że nazwiska osób ze średnią powyżej 3,5 są wieszane na tablicy. Dominika była strasznie zła, bo zabrakło jej trzech setnych. I tylko dlatego, że babka od wuefu postawiła jej czwórkę.
W końcu ferie! Jutro już z górki, bo jedziemy na wycieczkę - kino i łyżwy. Co prawda trochę się martwię o stan swoich tylnych partii ciała, szczególnie, że wczoraj na wf pani postanowiła nas wymęczyć na zapas, tak jakby spodziewała się, że przez najbliższe dwa tygodnie nie ruszymy się z kanapy. W każdym razie mam straszne zakwasy, a na łyżwach jeżdżę z gracją surfującego słonia więc tak sobie myślę, że o ile upadki będą bolesne, o tyle wstanie z powrotem na nogi będzie dużo gorsze. Biedna ja :( Do kina jedziemy na Sherlocka Holmesa. Zdrada i chamstwo! Chcieliśmy na kota w butach, ale facet stwierdził, że jesteśmy za starzy na takie filmy. Za starzy? W zeszłym roku mój rok starszy brat pojechał z klasą na Muminki!
Nie wiem czy wszyscy teraz kładą się strasznie późno spać, czy też to wina niskiego ciśnienia, ale ostatnio wszyscy wyglądają jak armia żywych trupów. Ze mną na czele. Na przedostatniej godzinie - chemii, Dominika usnęła na siedząco z głową zwieszoną w dół "patrząc" na swoje kolana. Miała na nich otwarty podręcznik od chemii. Taki kamuflaż. Pani od chemii zaczęła się śmiać, a Dominika obudziła się dopiero gdy MG ją szturchnęła. Czyli po jakiś 3 minutach po tym, gdy pani powiedziała coś w rodzaju "A co ona tam tak czyta pod ławką?". Sama bym ją obudziła, ale zostałam wyeksmitowana do innej ławki z powodu "nadawania jak katarynka". Oj tam oj tam. Najgorsza była ostatnia godzina polskiego. Siedziałam z D. za nami siedział Paweł i Czarek. Pani odpytywała z pracy domowej, każdy po kolei ją czytał. Rafał (siedział obok Pawła, bo u nas ławki są czteroosobowe) usnął po jakichś 15 minutach. Ja sama też bym pewnie poszła w kimę, gdyby nie to, że słyszałam filozoficzne rozważania Pawła, który rzucał takimi hasłami jak "... bo dobry marynarz to i morze czerwone przepłynie". Babka też już nie wiedziała co ze sobą zrobić. Paulo najwyraźniej też doznał jakichś olśniewających myśli bo tłumaczył coś Agnieszce. W końcu krzyknął - wcale nie cicho: "MASTURBACJA JEST ZŁA!". Pani nawet tego nie skomentowała. I wtedy jej wzrok padł na Rafała. Pięć razy musiała go zawołać zanim ten się obudził (a nie obudziłby się gdyby nie to, że wszyscy zaczęli się śmiać). Właściwie to obudził się po czwartym razie, podniósł głowę, nieprzytomnym wzrokiem rozejrzał się po sali, mruknął coś pod nosem i poszedł spać dalej.
Jak dobrze że to już prawie weekend!