Pf... Usypiam na stojąco. Tzn. na siedząco w chwili obecnej. Wczoraj poszłam spać równiutko o północy, a dziś wstałam o 6.50. Zazwyczaj śpię z godzinę dłużej, albo chociaż te pół godziny więcej. Zazwyczaj też chodzę niewyspana, ale dzisiaj, to naprawdę byłam niemalże nieprzytomna. Nie lubię zimy. Wstaje - ciemno. Przychodzę do szkoły - ciemno. Wyglądam przez okno - ciemno. Wychodzę z domu - zimno. Ech...
Wczoraj był ten dzień - założyłam swoją zimową kurtkę do szkoły. Wyciągłam ją z szafy, jakby powiedziała moja pani od matmy. Dzisiaj mieliśmy wycieczkę klasową. Przegnali nas na tym mrozie przez połowę Warszawy, prawię się zabiłam, gdy szliśmy z powrotem bardzo stromo w dół... typowe.
Pięć najciekawszych zdarzeń tego dnia:
1. Staliśmy przy grobie nieznanego żołnierza - ja Agnieszka, Martyna, Marlena, Klaudia i Dominika. Odpowiadałyśmy na pytanie Agnieszki "Czy ty też czekałaś na list z Hogwartu jak miałaś jedenaście lat?" Głupie pytanie. Ja do dzisiaj na nie czekam i tak sobie myślę, że to przez naszą polską pocztę. Te opóźnienia są naprawdę oburzające!
2.Jakaś przechodząca obok kobieta opieprzyła na, bo "pan tak ładnie opowiada, a my nie słuchamy tylko się śmiejemy jak te głupie! NIE SZANUJEMY grobu nieznanego żołnierza!"
3. Dominika kupiła 4 paczki żelek. Jadłyśmy je po kryjomu.
4. Pan przewodnik wyciągnął (lub wyciągł wg. mojej pani od matematyki) ostry miecz i dał go do potrzymania Maciusiowi. Mieliśmy nadzieję, że to był podstęp, żeby zwabić Maćka i obciąć mu włosy, ale niestety pan przewodnik chyba nie miał takiej wyobraźni jak my. Pozostaje nam czekać do zielonej szkoły...
5. Odnalazłam na jednej z tablic podporucznika o takim samym nazwisku jak ja ;D może to rodzina?