Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
{nazwa bloga}
*Księga*

[ Zobacz ]
[ Wpisz się ]


*Archiwum*

2012
[L]uty
[S]tyczeń
2011
[L]istopad
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień
[M]arzec
[L]uty
[S]tyczeń
2010
[G]rudzień
[L]istopad
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień
[M]arzec
[L]uty
[S]tyczeń
2009
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień
[M]arzec
[L]uty
[S]tyczeń
2008
[G]rudzień
[L]istopad
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień



*Linki*

Blogi - pamiętniki
Sandy













blog4u.pl



17 lutego 2012r.

Pozostało mniej 10% energii.
Jestem zmęczona. A przecież nie położyłam się wczoraj tak późno. Było jeszcze przed 23. Wczoraj była dyskoteka. Przez 4 godziny tak się nie zmęczyłam, jak raz, przez 5 minut tańcząc z Rafałem. Na samo wspomnienie kręci mi się w głowie. Ogólnie było okey, na początku słabo, bo mało osób było, ale później się już rozkręciło. Chłopacy tańczyli na parapetach, Maciuś szalał na parkiecie i robił jakieś elektrowstrząsy czy grom go wie, co to miało być. Od kiedy obciął włosy (TAK MACIEK OBCIĄŁ WŁOSY!) wszyscy zrobili się dla niego strasznie mili. Haha, to była sensacja Walentynek, bo we wtorek przyszedł tylko na apel (pod koniec zajęć) i gdy tylko wszedł zrobiło się takie poruszenie - Dominika krzyknęła "Maciek, ja cię już nie będę bić!", a Rafał i Kaśka popłakali się ze śmiechu. W sumie to on sobie tych włosów aż tak bardzo nie obciął, bo nadal są dość długie, ale teraz bardziej przypomina człowieka niż świnie, serio. Człowieka, który wsadził nos w kontakt z prądem, ale zawsze to lepsze niż prosiak.
A tak wracając do dyskoteki, skończyło się na tym, że babka od biologii zabrała nam laptopa, na której były piosenki, bo nie chcieliśmy iść do domu. Ale co tam, puściliśmy jeszcze z telefonu ostatnią i dopiero wtedy się rozeszliśmy. Swoją drogą co to za dyskoteka, żeby już o 22 być w domu. Jak na mój gust powinna być w piątek i o 20 dopiero się zacząć.
No ale to są uroki szkolnych zabaw.
Dostałam kartkę na walentynki x] od Dominiki haha. I lizaka w kształcie serca od Marleny i Klaudii i piernika-serce od szkoły za "dobre wyniki w nauce". A niech się wypchają tym ciastkiem, ja chce moje stypendium!
Dominika mnie rozbraja. Na wuefie - ćwiczyłam! xd  - było takie ćwiczenie, żeby piłkę trzymać między nogami po czym wyrzucić ją przed siebie. No i Dominika poskoczyła - nagle łubudu i głośne AŁA!
Spadła na tyłek.
Bez komentarza. ;]


Głosuj (0)

Cassidy 17/02/2012 17:07:09 [komentarzy 1] Napisz co myślisz :-)

5 lutego 2012r.

Czasami można sobie wmawiać pewne rzeczy, powtarzać sobie w myślach milion razy aby zapomnieć... a potem wystarczy jedno zdjęcie aby wszystko wróciło. Życie jest bezsensu.
Przechodzę etap zdołowania.
Dość niedawno temu zobaczyłam zdjęcia chłopaka, który podobał mi się tyle czasu i tyle czasu do niego wzdychałam. Obściskiwał się na nim ze swoją dziewczyną.
Cieszę się przynajmniej, że raczej nie zapowiada się, bym spotkała go jeszcze kiedyś.
Jutro znowu pobudka bladym świtem. Masochistyczne stworzenie zwane potocznie budzikiem znowu wyrwie mnie z krainy marzeń sennych i tak przez kolejnych pięć dni. Na samą myśl chce mi się spać.
W czwartek mam dyżur w szkole. Ciekawe, czy oddadzą nam już zeszyt, do zapisywania notatek. Ostatnio dyżurował Paulo i napisał "Pan M. lata po korytarzu jak po***lony". Niezły mu się za to ochrzan dostał. Mamy w klasie nowego kolegę - Mateusza. Matko! Drugi Paweł. Dominika powoli dostaje szału. Jak dla mnie jest okey, przynajmniej jest powód do śmiechu. W środę mieliśmy wok. W sali wisi plakat z obrazem  (http://www.qlturka.pl/projects/qlturka/resources/cms/galleries/e5f981c70fcb1492c009f2589a2a9567.jpg) kupca i jego żony. Mateusz stwierdził "Że ten facet obok tej laski w zielonym to z mordy, to znaczy twarzy, fejsa, jest podobny do Putina". Heh.
Dostałam w piątek od Dominiki kubek z Sercem i Rozumem. :)
Fajny jest, ale dla mnie nieco za mały. Ja pijam ze swojego prawie półlitrowego kubka podpisanego moim imieniem.


Głosuj (0)

Cassidy 5/02/2012 21:37:17 [komentarzy 5] Napisz co myślisz :-)

25 stycznia 2012r

Być może jest to ostatnia okazja, abym wstawiła notkę, bo jutro dojdzie do podpisania ACTA. Nie mam pojęcia, czy w dalszym ciągu pozwolą prowadzić blogi...
Nie będę wyrażać tutaj swojego zdania na temat tej umowy, ale możecie być pewni, że ciśnie mi się na usta kilka niecenzuralnych wyrażeń na określenie naszego wspaniałomyślnego pana premiera. Zresztą chyba nie tylko mi.
Tak więc, jeśli to będzie już moja ostatnia notka chciałabym bardzo podziękować wszystkim czytelnikom, którzy tu wchodzili. Nie było ich wielu, ale zawsze ktoś zajrzał.
Szczególnie chcę podziękować Sandy, bo to dzięki niej założyłam tego bloga i to ona cały czas wytrwale tu wchodziła i komentowała moje wypociny. Chcę też podziękować Fiołkowi, która także często odwiedzała mojego bloga, a także wszystkim innym osobom, które chociaż raz tu weszły. Dziękuję.
Ferie, ferie i już prawie po. W przyszły poniedziałek znowu zaczyna się ta sama rutyna - pobudka ze świtem, gonitwa z czasem, by wyrobić się na 7.30 i jazda do szkoły. Szkoła - czyli ponad sześć godzin nudy na dzień. A, no i tak 90 minut na tydzień przyjemnego relaksu na lekcji łaciny. Nie powiem, że stęskniłam się za naszym kochanym panem Stasiem i jego "l" zamiast "ł".
Obecnie nocuję u mnie Sandy, później to ja będę nocowała u niej. Wczoraj to wszystko wyszło dość sporadycznie i jeszcze 24 godziny temu nie przypuszczałam nawet, że Sandy do mnie przyjedzie ale co tam :) jest świetnie.
Wczoraj pojechałyśmy z mamą tylko do apteki, kupić tacie jakieś krople do oczy czy coś. Skończyło się na tym, że jakieś dwie godziny później wróciłyśmy bez leków ale za to z Sandy. :)
Git majonez, jakby to powiedziała moja koleżanka.
Ja nie przeżyję z ocenzurowanym internetem! Czy tak ma wyglądać wolność słowa w naszym kraju?!
:(:(:(:(:(


Głosuj (3)

Cassidy 25/01/2012 15:01:17 [komentarzy 4] Napisz co myślisz :-)

12 stycznia 2012

Zostałam powieszona. Haha. W LO jest tak, że nazwiska osób ze średnią powyżej 3,5 są wieszane na tablicy. Dominika była strasznie zła, bo zabrakło jej trzech setnych. I tylko dlatego, że babka od wuefu postawiła jej czwórkę.
W końcu ferie! Jutro już z górki, bo jedziemy na wycieczkę - kino i łyżwy. Co prawda trochę się martwię o stan swoich tylnych partii ciała, szczególnie, że wczoraj na wf pani postanowiła nas wymęczyć na zapas, tak jakby spodziewała się, że przez najbliższe dwa tygodnie nie ruszymy się z kanapy. W każdym razie mam straszne zakwasy, a na łyżwach jeżdżę z gracją surfującego słonia więc tak sobie myślę, że o ile upadki będą bolesne, o tyle wstanie z powrotem na nogi będzie dużo gorsze. Biedna ja :( Do kina jedziemy na Sherlocka Holmesa. Zdrada i chamstwo! Chcieliśmy na kota w butach, ale facet stwierdził, że jesteśmy za starzy na takie filmy. Za starzy? W zeszłym roku mój rok starszy brat pojechał z klasą na Muminki!
Nie wiem czy wszyscy teraz kładą się strasznie późno spać, czy też to wina niskiego ciśnienia, ale ostatnio wszyscy wyglądają jak armia żywych trupów. Ze mną na czele. Na przedostatniej godzinie - chemii, Dominika usnęła na siedząco z głową zwieszoną w dół "patrząc" na swoje kolana. Miała na nich otwarty podręcznik od chemii. Taki kamuflaż. Pani od chemii zaczęła się śmiać, a Dominika obudziła się dopiero gdy MG ją szturchnęła. Czyli po jakiś 3 minutach po tym, gdy pani powiedziała coś w rodzaju "A co ona tam tak czyta pod ławką?". Sama bym ją obudziła, ale zostałam wyeksmitowana do innej ławki z powodu "nadawania jak katarynka". Oj tam oj tam. Najgorsza była ostatnia godzina polskiego. Siedziałam z D. za nami siedział Paweł i Czarek. Pani odpytywała z pracy domowej, każdy po kolei ją czytał. Rafał (siedział obok Pawła, bo u nas ławki są czteroosobowe) usnął po jakichś 15 minutach. Ja sama też bym pewnie poszła w kimę, gdyby nie to, że słyszałam filozoficzne rozważania Pawła, który rzucał takimi hasłami jak "... bo dobry marynarz to i morze czerwone przepłynie". Babka też już nie wiedziała co ze sobą zrobić. Paulo najwyraźniej też doznał jakichś olśniewających myśli bo tłumaczył coś Agnieszce. W końcu krzyknął - wcale nie cicho: "MASTURBACJA JEST ZŁA!". Pani nawet tego nie skomentowała. I wtedy jej wzrok padł na Rafała. Pięć razy musiała go zawołać zanim ten się obudził (a nie obudziłby się gdyby nie to, że wszyscy zaczęli się śmiać). Właściwie to obudził się po czwartym razie, podniósł głowę, nieprzytomnym wzrokiem rozejrzał się po sali, mruknął coś pod nosem i poszedł spać dalej.
Jak dobrze że to już prawie weekend!


Głosuj (0)

Cassidy 12/01/2012 19:05:37 [komentarzy 5] Napisz co myślisz :-)

2 stycznia 2012

Piszę już, piszę, no piszę... Ale w sumie to mi się za bardzo nie chcę. No ale dobra, półtora miesiąca nic nie wstawiałam, więc teraz już coś wypada. Nowy rok i w ogóle. Tak a'propo Nowego Roku i moich postanowień. Tak więc:
1. brak
2. brak
3. brak
Doszłam do wniosku, że nie będę wymyślać żadnych postanowień bo i tak ich nie dotrzymam. W tamtym roku miałam około 30 albo i więcej i wytrwało tylko jedno. W sumie... chociaż nawet to jedno to jest mój sukces! xD Chodziło o to, że codziennie po wstaniu z łóżka będę je ścielić, bo dawniej to było tak, że budziłam się półprzytomna, zastanawiałam się kim jestem i co mi się tak drze koło ucha (budzik). A potem wstawałam i szłam się umyć. Teraz jest tak, że budzę się półprzytomna, zastanawiam się kim jestem i co mi się tak drze koło ucha i w końcu wstaję, ścielę łóżko nadal zastanawiając się co ja w ogóle robię i dopiero wtedy idę się umyć. Ha.
Dzisiaj pobudka była szczególnie trudna zważywszy na to, że przez ostatnie 10 dni wstawałam nie wcześniej niż po 10 (z małymi wyjątkami). Ale, ale! Wstałam 10 minut wcześniej niż zazwyczaj gdy wstaje do szkoły! To jest totalnie mój rekord, że z nieprzymusowej woli wstałam wcześniej. Ha :>
W szkole jak w szkole. Hahaha! Babka od polskiego wystawiła mi 5 na półrocze. Jestem świetna po prostu, bo wywalczyłam to krwawicą swoją i nerwami swymi. Hehehe. Ogólnie jako propozycję pani postawiła mi 4 do góry i powiedziała, że jak będę dalej tak pracować, to postawi mi 5 na koniec. Ja się tam zgodziłam, bo na półroczu mi jeszcze nie zależy. Jeszcze przed świętami omawialiśmy Tristana i Izoldę. I gdy pani chciała z tego pytać - a oprócz mnie przeczytały to może ze cztery-pięć osób - powiedziałam, że mogę jej opowiedzieć, jak postawi mi 5 na koniec. Na to babka zaczęła się bulwersować, że takiego szantażu po MNIE to się nie spodziewała, że to, że tamto. No i jeszcze dodała, że ze sprawdzianu ze starożytności miałam 3+, a ktoś dostał przecież czwórkę. I dodała że stać mnie na więcej. Tym to uraziła moją dumę, zważywszy na to, że cała ta klasówka w co najmniej 30% była ponadprogramowa (tj. nie przerabialiśmy tego). No i jeszcze sobie pogadała, pogadała. I dzisiaj wystawiała oceny, uśmiechnęła się po swojemu (a usta ma jak Joker z batmana) i powiedziała, że mi postawi tą 5. xD hehe
Fajnie. Bo tak szczerze mówiąc to mi na tym nie zależało, a z tym szantażem to wypaliłam, bo zawsze gdy ja odpowiadam, to ona mi nie stawia ocen, co mnie strasznie wkurza. Ja się nagadam całą lekcję, a ona potem mi mówi, że ja dostaje 3+ ze starożytności i ona jest bardzo zawiedziona, bo była też 4. -.-'
W sumie to teraz mamy już totalny luz. Do środy wystawiane są oceny a potem rada i święty spokój, przynajmniej w tym semestrze. Dobrze że dzisiaj brałam mało książek, bo właściwie były niepotrzebne. Na polskim jadłyśmy z Dominiką żelki i oglądaliśmy całą klasą Quo Vadis, przez dwie godziny. Na historii pani wystawiała oceny. Teoretycznie pracowaliśmy samodzielnie, a praktycznie tłukłyśmy się z Dominiką. Potem na przedsiębiorczości pomagałam jej pisać reklamację, bo na dzisiaj trzeba było oddać, a Dominika jak to Dominika pisała na lekcji. Potem była chemia, babka zrobiła nam sprawdzian (to jest chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo) i potem wystawiała oceny. Na wychowawczej ustalaliśmy dyżury. W naszej szkole jest takie cuś, że każdy uczeń (dobrany w parze) przez jeden dzień pełni dyżur. Nie ma wtedy lekcji, tylko siedzi się w holu i pilnuję, aby nikt obcy nie właził do środka. A jak ktoś wejdzie, trzeba to zapisać w specjalnym zeszycie. Czytałam kiedyś te wpisy. Niektóre były całkiem normalne np. "9:00 pan w zielonym płaszczu wchodzi do szkoły. 9:16 pan w zielonym płaszczu opuszcza szkołę. 10:00 pan listonosz wchodzi do szkoły...." itp. Inne były mniej normalne np. "13.20 Szalone elfy tańczą lambadę na środku holu. 11.56 Gruba pani (ok.200 kg) weszła do szkoły i po bardzo kulturalnej prośbie o okazanie dowodu tożsamości odmówiła w bardzo niewychowawczy sposób. Dyżurni są oburzeni!, 12.55 Zamach bombowy na szkołę. 12.56 Z tym zamachem to jednak była pomyłka". Ogólnie do naszej szkoły chodzi kreatywna młodzież, takich wpisów było więcej ;). Ja mam dyżur dopiero w lutym.
Hahaha. Zostałam wybrana na gospodarza klasy - nie, nie wybieraliśmy dzisiaj. Tylko zmienialiśmy, bo dziewczyny wybrane na gospodarza i zastępce... tak się składa, że częściej ich nie ma niż są.
Jak dobrze, że niedługo znowu wolne. Święta, święta i już po.
W Sylwestra byłam u kolegi z Marleną. Fajnie było, choć na mój gust chłopacy za dużo palili. No ale cóż poradzić. Haha, ja nie wiem, czy Paulo tak ma od urodzenia, czy tylko pod wpływem alkoholu, ale to co on robił na tym Sylwestrze, to po prostu poezja. Jego taniec.... przy nim zawodnicy w YCD to amatorzy, a Michael Jackson mógłby się schować ze swoimi ruchami.
Haha, gdy przyszła jego matka na górę (bo to ogólnie było organizowane u niego) podszedł do niej z okrzykiem "Mamuuuusia!" i się do niej przytulił jak pięcioletni chłopiec. Słodko xD


Głosuj (0)

Cassidy 2/01/2012 20:11:06 [komentarzy 3] Napisz co myślisz :-)

15 listopada 2011

Pf... Usypiam na stojąco. Tzn. na siedząco w chwili obecnej. Wczoraj poszłam spać równiutko o północy, a dziś wstałam o 6.50. Zazwyczaj śpię z godzinę dłużej, albo chociaż te pół godziny więcej. Zazwyczaj też chodzę niewyspana, ale dzisiaj, to naprawdę byłam niemalże nieprzytomna. Nie lubię zimy. Wstaje - ciemno. Przychodzę do szkoły - ciemno. Wyglądam przez okno - ciemno. Wychodzę z domu - zimno. Ech...
Wczoraj był ten dzień - założyłam swoją zimową kurtkę do szkoły. Wyciągłam ją z szafy, jakby powiedziała moja pani od matmy. Dzisiaj mieliśmy wycieczkę klasową. Przegnali nas na tym mrozie przez połowę Warszawy, prawię się zabiłam, gdy szliśmy z powrotem bardzo stromo w dół... typowe.
Pięć najciekawszych zdarzeń tego dnia:
1. Staliśmy przy grobie nieznanego żołnierza - ja Agnieszka, Martyna, Marlena, Klaudia i Dominika. Odpowiadałyśmy na pytanie Agnieszki "Czy ty też czekałaś na list z Hogwartu jak miałaś jedenaście lat?" Głupie pytanie. Ja do dzisiaj na nie czekam i tak sobie myślę, że to przez naszą polską pocztę. Te opóźnienia są naprawdę oburzające!
2.Jakaś przechodząca obok kobieta opieprzyła na, bo "pan tak ładnie opowiada, a my nie słuchamy tylko się śmiejemy jak te głupie! NIE SZANUJEMY grobu nieznanego żołnierza!"
3. Dominika kupiła 4 paczki żelek. Jadłyśmy je po kryjomu.
4. Pan przewodnik wyciągnął (lub wyciągł wg. mojej pani od matematyki) ostry miecz i dał go do potrzymania Maciusiowi. Mieliśmy nadzieję, że to był podstęp, żeby zwabić Maćka i obciąć mu włosy, ale niestety pan przewodnik chyba nie miał takiej wyobraźni jak my. Pozostaje nam czekać do zielonej szkoły...
5. Odnalazłam na jednej z tablic podporucznika o takim samym nazwisku jak ja ;D może to rodzina?

 


Głosuj (0)

Cassidy 15/11/2011 19:21:40 [komentarzy 2] Napisz co myślisz :-)

31 października 2011

Lubię święta Wszystkich Zmarłych. I nie tylko dlatego, że mogę sobie dłużej pospać czy coś. Po prostu lubię ten dzień.
Wczoraj byłam u Moniki. Dawno się z nią nie widziałam. Właściwie, to od zakończenia roku szkolnego dwa razy spotkałyśmy się na mieście, ale  powiedziałyśmy sobie tylko "Cześć", bo obie się spieszyłyśmy. A no i w wakacje składałyśmy sobie życzenia - ja mam urodziny w lipcu, ona w sierpniu. Ot i tyle. W sumie to trochę smutne, bo kiedyś się przyjaźniłyśmy a teraz prawie ze sobą nie gadamy. Ona poszła do innej szkoły, ja do innej i urwał nam się kontakt.
Wieczór minął nam między innymi na gadaniu, oglądaniu filmów i smażeniu naleśników. Naleśniki były tylko z dżemem i czekoladą, bo Monika jest wegetarianką i nie zgodziła się dorzucić swojego kota.
Opowiadałam jej, co tam słychać u nas w szkole, wspomniałam o Maćku, ale okazało się, że zdążyła go poznać. Mówiłam o tym, co wyczynia Paulo na lekcji, ale z nim też nawiązała znajomość. Powiedziałam nawet o Łukaszu i jego pozie  w stylu "połknąłem kij od szczotki" ale o tym też już słyszała. W końcu zapytałam, czy jest ktoś, kogo jeszcze nie zna z mojej klasy i zaczęła się śmiać. W pewnym momencie okazało się, że faktycznie jest taka osoba - tzn. Rafał. Co najlepsze, z Rafałem chodziłyśmy do gimnazjum i podstawówki, tyle że do innych klas.
Jutro 1 listopada, a potem 2 i to już dzień gdy idziemy do szkoły. Ominie nas lekcja łaciny, ale to dobrze, bo na ostatniej to myślałam, że umrę. Serio. Wyobraźcie sobie, jak to jest gdy facet bierze was do odpowiedzi, a w ostatniej ławce siedzi Paulo i puszcza pornosa. Ja próbuje przypomnieć sobie o tym, z którymi przypadkami łączy się przedrostek "in" i tłumaczę zdanie "Chodzę do szkoły", a z tyłu słychać jęki i okrzyki "ah, ah!". Brak słów. Albo matma, na której Paulo i Paweł nadmuchali kondoma i bawili się nim pod ławką. Nie, ja tego już nie skomentuję.


Głosuj (0)

Cassidy 31/10/2011 12:25:45 [komentarzy 3] Napisz co myślisz :-)

27 października 2011

Jest mi zimno, chce mi się spać, nie nauczyłam się na jutrzejsze sprawdziany i zamiast robić coś pożytecznego nabijam rodzicom rachunek za prąd. Czyli nic nowego. W szkole po prostu nie wyrabiam. Albo siedzę i gram z Dominiką w gry na Ipodzie, albo wpieprzamy razem czekoladę na matematyce. No albo słucham moich wybitnych kolegów, którzy zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia. Na przykład Paulo zapytał się nas, co robi szczerbaty w więzieniu. Odpowiedź - no chyba siedzi. Ooo albo te jego kawały. On jest lepszy niż mój facet od fizyki z gimnazjum. A tamten to potrafił powalić swoimi tekstami ("...przypadkiem to facet w szpitalu leżał"). Kocham łacinę! Czy już to mówiłam? Pan Stanieslaw to jest po prostu zarąbisty. On nie wymawia "Ł" i ostatnio zwrócił się do Rafała mówiąc: "Rafał ty mi nie rób laski", a Rafał "No nie robie". xD. Świetna jest jeszcze pani od polskiego. Dziś na lekcji padło słowo "matura" i nie robiliśmy NIC przez całą godzinę tylko słuchaliśmy co się zdaje, jak się zdaje i kiedy się zdaje. Kocham tą szkołę. Matematyka to nie jest lekcja. To jest godzina nic nie robienia.
W ogóle, to albo się w szkole śmiejemy albo gramy w karty albo idziemy się integrować. Chociaż to ostatnie to już po szkole.
Ech jeszcze tylko jutro i w końcu weekend! No ja nie mogę, w końcu wolne! Strasznie mi się ten tydzień dłuży. No i jutro łacina♥♥


Głosuj (0)

Cassidy 27/10/2011 20:28:42 [komentarzy 3] Napisz co myślisz :-)

7 października 2011

Zimno! Brr... To jest po prostu nieetyczne, aby o godzinie 7.30 zmuszać nasze delikatne, wrażliwe i podatne na choroby organizmy do wyjścia z domu, gdy można po prostu zamarznąć.
Hm. Moja klasa jest po prostu za....ta. I szkoła też. W czwartek tydzień temu mieliśmy mieć klasówkę z chemii, której pani nie chciała przełożyć. Nie było jej. Zaczęliśmy narzekać na Maćka, jaki to on jest i pani przegadała z nami całą lekcje. No, a Maciuś jest kretynem, więc mieliśmy temat na całą godzinę. Czy normalny człowiek, gdy się go prosi by siedział cicho zachowuję się jak niewyżyty cham? Na matmie pani tłumaczyła jakieś zadanie, którego nikt nie rozumiał. Jakby tego było mało Maciek sam do siebie gadał jakieś nie-wiadomo-co. W końcu jedna dziewczyna powiedziała: Maciek zamknij mordę, na co on odpowiedział: Sama zamknij mordę; po czym wstał, kopnął w ławkę babki od matmy, z całej siły rzucił plecakiem o blat, schował książki i przeniósł się do ostatniej ławki (przy czym odsunął z hukiem krzesło, znowu kopnął w ławkę, ale swoją i obrażony położył głowę na ławce). To było co najmniej dziwne. W ogóle cała jego osobistość jest dziwna. Zachowuję się trochę jak książę z bajki, ze Shreka, też ma takie włosy i macha nimi rozrzucając naokoło wszy, albo gada sam do siebie albo co gorsza gada do kogoś.Chłopacy to już się umawiają, żeby go naj...ć. W ten czwartek znowu zaczęła się dyskusja na temat tego pajaca. W ogóle, co to za niewyżyty cham! We wtorek byłam na kółku instrumentalnym, taki jeden chłopak uczył mnie grać na gitarze, a on przylazł i po prostu na złość szturchał mnie, przeszkadzał, gdy ja grałam, dotykał tymi swoimi obrzydliwymi paluchami struny, a nawet wziął mój zeszyt i mój długopis i chciał mi tam pisać! Matko co za idiota! Aż miałam ochotę wziąć krzesło i mu przywalić nim w ten świński ryj!
Ech...
Dziś mieliśmy wycieczkę do kina na 1920 Bitwa Warszawska. Ponieważ jest to film, w którym jest mowa o Radzyminie to zabrali całą naszą szkołę. Pojechało 6 autobusów, ale i tak było ciasno, a co poniektórzy siedzieli po 4 osoby na dwóch siedzeniach. Fajnie było :P
Podczas filmu prawie każdy przynajmniej raz wyszedł z sali. Palacze...
Mamy w klasie pierwszą szkolną parę! Czarek i Alicja (druga, nie ta z którą siedziałam) dzisiaj zmienili status na facebooku xP
Umiem zagrać gamę na gitarze! XP
A gdybym nagrała zagraną przeze mnie "Jolkę, Jolkę" i przyspieszyła to nagranie tak 300x to może nawet wyszłaby bardzo podobna melodia! ;]

 


Głosuj (0)

Cassidy 7/10/2011 19:38:11 [komentarzy 3] Napisz co myślisz :-)

23 września

W końcu ten weekend. Już się nie mogłam doczekać. Jutro śpię do 14, muszę odespać cały ten tydzień. W ogóle nie mam na nic czasu. Rano idę do szkoły, o 15 jestem w domu, odrabiam szybko lekcje i jestem tak zmęczona, że nawet kawa nie pomoże. Eh...
Praktycznie teraz zaczęła się taka nauka na poważnie. We wtorek mieliśmy testy z matematyki, z tego co było w gimnazjum. Jedno słowo - masakra. Tego samego dnia była też klasówka z fizyki, ale to tylko dlatego, że Paweł i Paulo siedzieli z tyłu i bez przerwy krzyczeli "Powtorzoj za mnoj!" i "Szto?". W ogóle, to mnie na tej lekcji nie powinno być! Miałam być na chórze, bo był występ ale pani mnie nie wzięła bo mogło pójść tylko 20 osób a ja rzekomo miałam za duży dekolt. Tss... to ta baba chyba w ogóle nie widziała w jakich ja przeważnie bluzkach chodzę. Nie no, ale serio, mój dekolt to miał ze trzy cm. Ludzie, bez przesady.
Chociaż na łacinie było fajnie. Facet cały czas pytał, ja go nie słuchałam, a jak zapytał mnie to było "yyyyyyy?" A gdy chyba Łukasz miał po łacinie odmienić czasownik "chwalić" przez osoby, wyrwał się Paulo i powiedział coś w rodzaju: "Walić? Ja walę, ty walisz, on wali..." na co facet "Paulo, jak ja ciebie zaraz walne, to się w końcu zamkniesz". W ogóle ten facet... fajny jest. Tak mi przypomina byłego psora od chemii, że aż normalnie go lubię! xP Ten głos, ironia i teksty dla siebie typowe. Nasza klasa jest podzielona na grupy i gdy jedna ma francuski, druga ma łacinę. Gdy wyszłam i otoczyły mnie osoby z tej drugiej grupy i zaczęłam im mówić, co robiliśmy, on pojawił się za nami znikąd i powiedział: "No ostro pytałem! Tu koleżanka coś umiała, ale czasami to jakaś nieprzytomna była". No coment. xD A dzisiaj to mnie cham pytał! Matko, nic nie umiałam, wszystko zgadywałam i cały czas patrzyłam do zeszytu. I dostałam 4 ;P Ego amo latina :P
Na angielskim mnie i Ale pan mało co nie wyrzucił za drzwi. Pewnie by to zrobił, gdyby nie to, że są remonty i mieliśmy lekcje na korytarzu. Wcześniej na przerwie śmiałyśmy się z Łukasza, który zawsze jest wyprostowany, głowę przechyla w prawą stronę, nigdy się nie uśmiecha i jak coś ma powiedzieć to ma taki cichy niski głos. W każdym razie nie z niego, ale z tego, że zawsze zaczynał zdanie od "Yy". I na angielskim jak mnie facet o coś zapytał ja zaczęłam "Yyy" na co Ala parsknęła śmiechem, a ja nie mogłam odpowiedzieć, bo też zaczęłam się śmiać i tak do końca lekcji.
Mam lacinę do odrobienia więc spadam:P


Głosuj (0)

Cassidy 23/09/2011 16:20:36 [komentarzy 1] Napisz co myślisz :-)



| Lay&html by Misuri dla www.szablonart.za.pl |