Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
{nazwa bloga}
*Księga*

[ Zobacz ]
[ Wpisz się ]


*Archiwum*

2012
[M]aj
[K]wiecień
[M]arzec
[L]uty
[S]tyczeń
2011
[L]istopad
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień
[M]arzec
[L]uty
[S]tyczeń
2010
[G]rudzień
[L]istopad
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień
[M]arzec
[L]uty
[S]tyczeń
2009
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień
[M]arzec
[L]uty
[S]tyczeń
2008
[G]rudzień
[L]istopad
[P]aździernik
[W]rzesień
[S]ierpień
[L]ipiec
[C]zerwiec
[M]aj
[K]wiecień



*Linki*

Blogi - pamiętniki
Sandy













blog4u.pl



17 maja 2012 r

Nie pojmuję logiki tego świata. Jak to jest, że wszyscy są non stop nie wyspani i zmęczeni, a przy tym potrafią wymyślać takie rzeczy, ze ja już nie mam siły się śmiać.  Jak to jest, że ja mam tylko dwa sprawdziany do poprawy i właściwie powinnam leżeć i się cieszyć, a mam najwięcej do roboty, bo każdy chce, żebym mu wytłumaczyła chemie/fizykę/matmę/łacinę, pożyczyła zeszyt/notatki/ćwiczenie/książkę. Jak to jest, że kładę się spać wcześniej, albo wstaję później a jestem bardziej niewyspana, niż w sytuacji gdy kładę się jak zawsze po 23 i wstaję przed siódmą.
I don't want to live on this planet anymore. 
Wczoraj na dwóch pierwszych lekcjach byłam na wpółśpiąca, nawet nie pamiętam co robiłam. Na wuefie - przełom, więcej dziewczyn ćwiczyło niż nie ćwiczyło - a to się jeszcze chyba w tym roku nie zdarzyło (szkolnym też). Na drugiej godzinie siedziałyśmy na karimatach i medytowałyśmy zastanawiając się czy latające dywany są lepsze od mioteł i czy na karimacie też można polatać. 
Potem był sprawdzian na angielskim, a przed nim Agnieszka zaczęła wymyślać swój własny alfabet migowy. Podrapanie się po ręcę miało być A, po głowie - B, po nodze C itd. Zapytała się co o tym myślę, więc jej powiedziałam, że na sprawdzianie jeśli jej facet nie przyłapie na ściąganiu, to i tak wywali z klasy, bo pomyśli że ma wszy. 
Zamiast woku na ostatniej godzinie była religia. Lubię naszą katechetkę. Połowa osób spała, pozostali rozmawiali, jedli kanapki, uzupełniali zeszyty, uczyli się na poprawy, a ona nawet nie zwracała na to uwagi i rozmawiała z nami na tematy nie związane z lekcją. 
A jeśli porównać z innymi przedmiotami, to z religi mamy najlepsze oceny.
Dzisiaj rano też mieliśmy religię i znowu nic nie robiliśmy. Znaczy większość osób nic nie robiła, bo mnie otoczyła gromada zdesperowanych uczniów, które uznały, że w końcu trzeba się wziąć do nauki, bo za miesiąc koniec roku. Na polskim dostałyśmy głupawki z Marleną i rzucałyśmy tekstami, które śmieszyły tylko nas. Coś w rodzaju
-O ty burżuaju, zeszyt za 2.20 sobie kupujesz? Ja mam za 1.70.
-Bo szlachta może sobie na to pozwolić. Ja to nawet bażanty przynoszę do szkoły zamiast kanapek.
Skrajne przemęczenie wypacza nam mózgi. Na fizyce byliśmy zachwyceni. Uwielbiam tą kobietę [która nas uczy]! To jedyna nauczycielka, która jeździ sobie po Maćku zamiast się nad nim użalać, jaki on jest biedny. 
Drugi polski - optymistyczne zakończenie dnia. Pani jak zawsze trajkotała z tym swoim oburzeniem i przejęciem. 
- Weronika schowaj ten telefon!
- Ale proszę pani, ja musiałam ważną wiadomość odebrać. 
- Ja to nie wiem! W WSO zapisano, że nie powinniście w ogóle telefonów przynosić, bo zamiast się uczyć to sobie w gry gracie. Telefony powinny być dozwolone od dwudziestu... trzydziestu lat, bo wtedy dopiero ludzie wiedzą, że służą one do komunikacji, a nie grania.
I tak przez kolejnych dziesięć minut. Hipokrytka xd kiedyś odebrała telefon na lekcji i całą godzinę dyskutowała ze swoją córką, bo nie chciała jej samochodu użyczyć. 
Przyszłam do domu. Zjadłam obiad. I na chwilę, na prawdę na chwilę usiadłam na kanapę. Obudziłam się przed osiemnastą. 


Głosuj (0)

Cassidy 17/05/2012 21:29:16 [komentarzy 0] Napisz co myślisz :-)

14 maja 2012r.

Nie pisałam już tyle czasu, że wypadałoby coś wstawić. Szczerze? Nie chce mi się. No ale cóż, coś trzeba robić, leżenie na łóżku i patrzenie w sufit po jakimś czasie robi się nudne. Minął weekend majowy, właściwie niemalże dwa tygodnie wolnego - a ja nawet nie zdążyłam się wyspać. A to z Marleną i Klaudią na spacer nad Dołek żeby się poopalać, a to z Filipem na plac zabaw, to tu to tam... Ostatnio w... hm.. kiedy to było? Tydzień temu jakoś. We wtorek (!) KS namówiła mnie na odwiedzienie starego gimnazjum, spotkanie się z kilkoma osobami i tak dalej. Zanim się zgodziłam minęła jedenasta, zanim się wyszykowałam była 11.40, a o 12 miałam być koło szkoły. W sumie zdążyłabym dojść piechotą w pół godziny, ale umówiłam się jeszcze z MG i KD i nim Marlena się wygrzebała doczłapałyśmy się do miasta dopiero koło 13. Ale co tam, spóźnienia podobno są w modzie. W sumie to nawet do gimnazjum nie weszłyśmy, pogadałyśmy tylko z ekswychowawcą, który stał na boisku. Spotkałyśmy się z KS i KM pogadałyśmy, później przyjechał jeszcze Piotrek i tak jakoś do 16 się zeszło. Na koniec poszłam z MG i KD do kawiarni bo musiałam skorzystać z łazienki. Zjadłyśmy po rurce z kremem i wróciłyśmy do domu. 
W tą sobotę byłam na Targach Książek z Olą i jej koleżanką Karoliną. Strasznie dużo ludzi. W zasadzie gdyby nie to, że zostałam wychowana na uczciwą osobę, to gdybym chciała, mogłabym sobie wziąć kilka książek ze stoiska i nikt nawet by tego nie zauważył, serio. Gdy spotkałyśmy Maćka Musiała z Rodzinki.pl (gra Tomka, tego najstarszego z braci) Karolina i Ola mało tam nie zemdlały. Przez blisko pół godziny nie było z nimi żadnego kontaktu, przeżywały to jak mrówka okres (tak Ola, tak było!). 
Gdzieś tak około 15 wyszłyśmy z Pałacu Kultury i trochę się pokręciłyśmy po okolicy szukając właściwego przystanku i autobusu, w końcu udało nam się dojechać na Wileński. Zjdałyśmy 'obiad' w KFC i znowu w autobus do domu. 
Fajnie było. Spotkałam Rafała Kosika i mam jego autograf :)
Dziś (znowu) poniedziałek, wyjątkowo dołujący dzień zważywszy na to że zaczął się dwugodzinnym zastępstwem na polskim. Mieliśmy dwie matmy. W poniedziałek, po weekendzie. I to już drugi raz. Tragedia. Myślałam, że umrę z nudów. 
I jakby tego było mało, pan X doprowadza mnie do szału. Jak to powiedziałam Oli gdy jechałyśmy do domu - nic tylko przywalić mu w ten głupi łeb i powiedzieć - Hej, ja tu jestem! 
Najpierw MG napisała mu, że jeśli mu się podobam, to żeby się ogarnął i coś z tym zrobił. On nie zaprzeczył, tylko odpisał, że się postara. Przynajmniej tak mi mówiła M. gdy się jej żaliłam. Widać jak się stara... -.- więcej czasu spędza z inną dziewczyną niż ze mną. Niewątpliwie, zależy mu jak cholera ;/ 
Jakie to wszystko jest beznadziejne. 


Głosuj (0)

Cassidy 14/05/2012 18:01:59 [komentarzy 1] Napisz co myślisz :-)

Mam jeszcze bardziej zmienne humory niż pogoda w tym miesiącu. Raz śmieje się i wszędzie jest mnie pełno, a chwilę później siedzę cicho, mam zły humor i warczę na każdego, kto do mnie podejdzie. Raz mam ochotę się rozpłakać, innym razem kogoś przytulić albo pobić, a w tym wszystkim najgorsze jest to, że sama nie wiem dlaczego. Mam już dość samej siebie. 
Nie mogę się na niczym skupić, przestaje myśleć, przestaje żyć. 
Inni znają mnie lepiej niż ja sama. Jakie to bezsensu. 
Głupi autobus. Wczoraj się na niego spóźniłam, bo zmienił się rozkład jazdy i odjazd jest pięć minut wcześniej. Świetnie, wcześniej musiałam bardzo szybko iść na przystanek, teraz najwyyraźniej będę musiała biec. 
Nic tylko uśiąść z herbatą, pod kocem i narzekać na zło świata (właśnie opanował mnie wisielczy humor). 
Och i na pocieszenie mamy dwie godziny łaciny więcej w tym tygodniu zamiast francuskiego. No po prostu fantastycznie. Dziś na pierwszej godz pan Stasio postanowił zrobić sobie sprawdzian z 56 przysłów. Po co, ja się pytam? Żebym mogła wpisać do swojego CV - Scio me nihil scire (wiem że nic nie wiem)...?
Później omawialiśmy mit o Tezeuszu, w międzyczasie wszyscy dostali ataku śmiechu, bo Weronika przypadkiem wywróciła kubek knorra i cała jego zawartość wpadła Martynie do torby. Blee książki w kluskach... chociaż z drugiej strony.... żeby to Martyna w tej torbie nosiła książki to by faktycznie był problem. 
Koniec, idę spać, może jak wstanę będę miała lepszy humor. Dobranoc. 


Głosuj (0)

Cassidy 17/04/2012 17:37:21 [komentarzy 2] Napisz co myślisz :-)

5 kwietnia 2012r

Mija już czwarty rok odkąd założyłam tego bloga. Byłam głupia, jestem głupia i raczej tak zostanie. W tej kwesti nic nowego. 
Jakoś tak nie czuje wielkiej ochoty na świętowanie. Trochę mi smutno. 
Idą święta ale jakoś nie czuje tej atmosfery. Wiosna sobie z nas kpi, chce mi się płakać i nawet nie mam pojęcia dlaczego.
Wczoraj mieliśmy tylko dwie pierwsze lekcje, właściwie to cztery, ale na dwóch wuefach jak zwykle się obijałyśmy. Siedziałam z Marleną przy oknie na schodach, Marlena miała doła bo pokłóciła się ze swoim chłopakiem, ja miałam doła bo chłopak, który mi się podoba ma mnie tylko za dobrą koleżankę, a Klaudia gdzieś wsiąkła. Skończyło się na tym, że Marlena się rozpłakała i resztę lekcji spędziłyśmy z Klaudią w łazience na pocieszaniu jej. Pogodzili się niedługo później i na spotkaniu wielkanocnym na auli już się przytulali i wydawali mlaszczące dźwięki, a ja biedna siedziałam koło nich i tego słuchałam. 
Na przystanek poszłam razem z Nim, staliśmy i słuchaliśmy muzyki. Stał tak blisko, że miałam dobry widok na jego oczy i tak jakoś wtedy zaczęłam popadać w jeszcze większy dołek bo uświadomiłam sobie, że kiedyś on znajdzie sobie dziewczynę a ja znowu zostane sama. 
Życie jest okrutne. A ja smęce już jak stara baba więc lepiej już skończę notkę na dziś. 
Dziękuję wszystkim czytającym moje wypociny za uwagę. 
Sto lat... 






Głosuj (0)

Cassidy 5/04/2012 20:19:02 [komentarzy 2] Napisz co myślisz :-)

30 marca 2012

Uwielbiam piątki. Nie tylko dlatego, że to już prawie weekend. 
Wczoraj położyłam się spać już o 21! To jest niebywałe, bo zazwyczaj kładę się po 23. I wiecie co? Prawie się wyspałam! Ale śnił mi się koszmar... to było straszne ;)Mniej więcej z tego co pamiętam to była lekcja łaciny i przyszła do nas jakaś kobita na wizytacje, która zadała mi jakieś słowa, żeby je odmienić i ja tego nie umiałam. A pan Stasio był taki zawiedziony i zły i też mnie pytał i nawet nie pozwolił mi otworzyć książki. A pod koniec lekcji wyszłam z klasy do łazienki i nie wiem jakim cudem ale znalazłam się w podstawówce i musiałam wracać do tej sali i gdy już przyszłam była już przerwa, a Stasiek znowu na mnie krzyczał, że uciekłam, że on się tego po mnie nie spodziewał i postawił mi dwóje z odpowiedzi. 
To naprawdę było straszne. 
Mam porąbane sny. xD
Na polskim siedzieliśmy i się obijaliśmy bo pani cały czas latała i coś załatwiała. Na matmie śpiewałyśmy z Alą piosenki z koloni. :P 
Wyłyśmy: Jak miło być barankiem i wstawać wczesnym rankiem, wybiegać na polankę i śpiewać sobie tak: Be, be, be kopytka niosą mnie, be be be kopytka niosą mnie. Haha. Natchnęło nas to, że robiłyśmy pdpkt b) na lekcji. 
Na łacinie, na tej strasznej łacinie siedziałam cicho i cały czas gdy tylko patrzyłam na pana Stasia robiło mi się słabo. Potem był francuski i wuef, na wuefie miałam się uczyć do klasówki z angielskiego, która była na następnej lekcji, ale zamiast tego patrzyłam jak pozostali grali w siatkę. Normalnie jak Maciek wkroczył do akcji, to dostałam takiego ataku śmiechu... Jego powalające serwy (które mniej więcej wyglądały tak, że podrzucał piłkę, układał ręce tak jakby chciał odbić ją dołem i wybiegał do przodu odbijając tą piłkę dwiema rękoma) były nieziemskie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. On gra gorzej niż ja! A to nie takie łatwe do osiągnięcia...
Na ostatniej lekcji, czyli religii siedzieliśmy i konsumowaliśmy pomarańcze xP Dziś była jakaś sesja naukowa i zostało dużo jedzenia więc nas dokarmiali.
Dzień jak co dzień. Dobrze, że jutro już sobota. W końcu się wyśpie. Mam nadzieje, że tym razem bez koszmarów. :) 

Ps. Sandy, tak zbieram na zieloną szkołę. Tam się dzieją najlepsze akcje w ciągu roku szkolnego więc bardzo bym chciała pojechać. W sumie to nie mam pojęcia gdzie jedziemy podejrzewam, że gdzieś na Mazury. Dokładnie to jeszcze się później dowiemy, bo to dopiero za 2miesiące ;)


Głosuj (0)

Cassidy 30/03/2012 16:14:45 [komentarzy 3] Napisz co myślisz :-)

25 marca 2012

Wiosna to w podobno najbardziej lubiana pora roku bo nie ma w niej na co narzekać. Ale ja i tak wole lato, tak dla zasady bo mam wtedy urodziny. 
Wczoraj byłam na długim spacerze z Marleną. Zazwyczaj towarzyszyłaby nam Klaudia, ale wczoraj akurat pojechała do Warszawy na zakupy z Dominiką. Mnie też zaproponowała żebym z nimi pojechała ale nie zgodziłam się z dwóch najważniejszych powodów:
1) oszczędzam kase na zieloną szkołę
2) nie mam zamiaru nigdzie jeździć z Dominiką.
Tak, foch jej jeszcze nie przeszedł, a ja się nie będę przed nią uniżać. W ogóle nie mam zamiaru się z nią kiedykolwiek w przyszłosći jeszcze kolegować w takim stopniu jak wcześniej. Irytuje mnie ta osoba. Dla mnie to nawet lepiej, że się do mnie nie odzywa, w końcu się od niej uwolniłam. Nikt mnie nie szturcha na lekcjach i nie musze cały czas koło niej siedzieć.
I dobrze. 
Wracając do wczorajszego spaceru to korzystając z ładnej pogody poszłyśmy na mostek i tam siedziałyśmy i gadałyśmy. Do Marleny cały czas ktoś dzownił albo pisał, a to Mateusz, który żalił się jej, że dziewczyna go rzuciła, a to jej chłopak, który pytał się jej czy przyjedzie na próbe (Marlena śpiewa w zespole) czy wzięła teksty (zapomniała, ale się nie przyznała) i w końcu, że próba będzie w poniedziałek, bo jednak dziś nie da rady (Marlena zapytała "to po co ja brałam te teksty" dlatego cały dzień się z niej śmiałam). 
Później przyszedł Artur a jeszcze później Piotrek z naszej starej klasy z gimnazjum i jakoś tak szybko zleciał wieczór, że wróciłam dopiero o 19.  No a wyszłam jeszcze przed 15. 
Jak ten czas szybko leci. 
Hm.
Wszyscy mówią, że dziewczyny są skomplikowane i nigdy nie wiadomo co mają na myśli. Ale z chłopakami jest jeszcze gorzej. 


Głosuj (0)

Cassidy 25/03/2012 14:29:11 [komentarzy 4] Napisz co myślisz :-)

18 marca 2012

Życie toczy się dalej. Dzień jak codzień, wszystko przemija tak szybko, że zlewa się w jedno wspomnienie. I nawet człowiek nie zdąży się porządnie obudzić w poniedziałek, a już jest niedzielne popołudnie. 
Próbuje te chwile utrzymać jak najdłużej, ale to tak jak z piaskiem. Im więcej się go nabiera w dłonie tym więcej go ucieka przez palce. 
Bez względu na wszystko, to są chyba najlpesze lata mojego życia. Serio. Gdy myślę sobie, że za dwa lata z kawałkiem to wszystko będzie już za mną... Dziwnie się czuje. Chciałabym od tak przez całe życie żyć tak jak teraz. 
Za oknem taka piękna pogoda a ja jestem uziemniona w domu. Typowe. Wczoraj całe popołudnie pisałam pracę dla brata, a wieczorem czytałam Makbeta. Ja lubie czytać książki. Naprawdę lubie. Ale jak zaczęłam czytać TO to się naprawdę załamałam. Myślałam że dostanę skrętu kiszek. Po każdym przeczytanym zdaniu sprawdzałam ile stron pozostało mi do końca ksiązki. Doszłam gdzieś do 85 i się poddałam. Doszłam do momentu gdy dziesięc razy czytałam jedno zdanie i nie rozumiałam o co biega. 
Na dzisiaj zostało mi jeszcze coś koło dwudziestu, więc myślę, że dam radę. Jutro w każdym razie zaczynamy to omawiać. Podobno. Z naszą babką od polskiego to w sumie nigdy nic nie wiadomo. 
We wtorek będę pisała konkurs. Ha. Inteligentna ja - nawet bym o tym nie pamiętała gdyby nie to, że pani od religii w piątek mówiła mi na lekcji, że piszemy o 8.00. No dobra. Chyba powinnam się tego zacząć uczyć, co nie...?
Za jakiś nieokreślony czas mam zamiar zacząć szukać guzika. Od płaszcza. Miałam zapasowy, który przez cały rok przewalał mi się w pokoju, a teraz jak mi jest potrzebny to go nigdzie nie mogę znaleźć. 
Jakie to dla mnie typowe...
Moje lenistwo i dziury w pamięci przerażają mnie ostatnio coraz bardziej. 
Taaak powinnam się w końcu wziąć za siebie. 
Pokłóciłam się z Dominiką. W piątek przed wuefem się pociełyśmy, zaczęło się od tego, że Dominika stwierdziła, że mam na nią "focha" od tygodnia jeśli nie dłużej. Przyznam - to prawda. Bo od jakiegoś czasu strasznie mnie ta osoba denerwuje. Ja rozumiem, są ludzie z nadmiarem energii, ludzie którzy lubią się śmiać i wygłupiać - ja sama taka jestem. Ale gdy do takiej osoby mówi się, żeby trochę przystopowała, bo to się już zaczyna robić denerwujące, a ta osoba robi wszystko sto razy bardziej nachalnie - no to już jest przegięcie. Takie "mizianie" się po nogach, czy drapanie to jest normalne, a przynajmniej między dziewczynami u mnie w klasie. Ale gdy zachodzi taka sytuacja gdy ja jestem zajęta, a Dominika wpycha mi nachalnie rękę między nogi, choć już nie raz ją po tych łapach strzeliłam i mówiłam, żeby ją zabrała - to już jest nienormalne. Nie to, żeby Dominika była lesbijką. Ona po prostu lubi zaczepiać ludzi. Ale czasami te jej zaczepianie źle się kończy dla innych. Nie raz strzeliła mnie w plecy tak, że bolały mnie później przez tydzień. To ma być wyraza sympatii wg niej. 
No więc przez ten tydzień, dwa już zaczęło mnie to strasznie irytować, to jej zachowanie i to że się wszystkim podlizuje więc zaczęłam się od niej jakby odsuwać, nie chciałam się koło nią opierać, a jak mnie znowu zaczęła szturchać to jej mówiłam żeby się wyżyła na czymś innym albo znalazła chłopaka bo mne to już nie bawi. No i to był ten mój ''foch'', jak to określiła Dominika. Wracając do piątkowej przerwy powiedziałam Dominice co o niej myśle i od tamtej pory się do mnie nie odzywa. 
Oprócz tego co powyżej, a czego jej jeszcze nie powiedziałam, ale powiem, jeśli znowu zaczniemy się kłócić, to jest jej zachowanie wobec innych. Nie chodzi mi o to, że Dominika z natury wchodzi wszystkim w dupe i się podlizuje, do tego można przywyknąć. Ale całe jej nastawienie wobec innych... jest na przykład w naszej klasie taka Anka. Nie przepadam za nią i w sumie niewiele dziewczyn ją lubi, ale jakby nie patrzeć nic nikomu nie zrobiła. A Dominika na złość ją napiętnuje. Albo tak samo jest z Angieliką, Dominika nazywa ją "koalą". Nie chce być przez innych kojarzona z takimi ludźmi jak ona. Bo ona za bardzo przypomina mi chłopaków z gimnazjum, którzy wyśmiewywali się z dziewczyn ze mną na czele. 
Ale... zobaczymy jak to się dalej potoczy.
Klaudia ma jutro urodziny. Co można kupić Klaudii? Głupie pytanie. KD ma około 70 lakierów w  szufladzie i nigdy jej ich nie brakuje. :)
Przez długi czas nie wstawiałam notki, ale to ma też pośredni związek z tym, że zepsół mi się komputer i teraz korzystam z laptopa, którego musiała kupić moja siostra. W związku z powyższym, mam taką prośbę, Fiolek, możesz mi podać hasło do siebie? Przepraszam, że tyle czasu u Ciebie nie zawitałam, ale tu na laptopie nie znam hasła. Jeśli mi tego hasła nie dasz to będę musiała go szukać w poprzednich komentarzach, a tego trochę było... :) z góry dzięki. 

 


Głosuj (0)

Cassidy 18/03/2012 15:35:56 [komentarzy 4] Napisz co myślisz :-)

17 lutego 2012r.

Pozostało mniej 10% energii.
Jestem zmęczona. A przecież nie położyłam się wczoraj tak późno. Było jeszcze przed 23. Wczoraj była dyskoteka. Przez 4 godziny tak się nie zmęczyłam, jak raz, przez 5 minut tańcząc z Rafałem. Na samo wspomnienie kręci mi się w głowie. Ogólnie było okey, na początku słabo, bo mało osób było, ale później się już rozkręciło. Chłopacy tańczyli na parapetach, Maciuś szalał na parkiecie i robił jakieś elektrowstrząsy czy grom go wie, co to miało być. Od kiedy obciął włosy (TAK MACIEK OBCIĄŁ WŁOSY!) wszyscy zrobili się dla niego strasznie mili. Haha, to była sensacja Walentynek, bo we wtorek przyszedł tylko na apel (pod koniec zajęć) i gdy tylko wszedł zrobiło się takie poruszenie - Dominika krzyknęła "Maciek, ja cię już nie będę bić!", a Rafał i Kaśka popłakali się ze śmiechu. W sumie to on sobie tych włosów aż tak bardzo nie obciął, bo nadal są dość długie, ale teraz bardziej przypomina człowieka niż świnie, serio. Człowieka, który wsadził nos w kontakt z prądem, ale zawsze to lepsze niż prosiak.
A tak wracając do dyskoteki, skończyło się na tym, że babka od biologii zabrała nam laptopa, na której były piosenki, bo nie chcieliśmy iść do domu. Ale co tam, puściliśmy jeszcze z telefonu ostatnią i dopiero wtedy się rozeszliśmy. Swoją drogą co to za dyskoteka, żeby już o 22 być w domu. Jak na mój gust powinna być w piątek i o 20 dopiero się zacząć.
No ale to są uroki szkolnych zabaw.
Dostałam kartkę na walentynki x] od Dominiki haha. I lizaka w kształcie serca od Marleny i Klaudii i piernika-serce od szkoły za "dobre wyniki w nauce". A niech się wypchają tym ciastkiem, ja chce moje stypendium!
Dominika mnie rozbraja. Na wuefie - ćwiczyłam! xd  - było takie ćwiczenie, żeby piłkę trzymać między nogami po czym wyrzucić ją przed siebie. No i Dominika poskoczyła - nagle łubudu i głośne AŁA!
Spadła na tyłek.
Bez komentarza. ;]


Głosuj (0)

Cassidy 17/02/2012 17:07:09 [komentarzy 1] Napisz co myślisz :-)

5 lutego 2012r.

Czasami można sobie wmawiać pewne rzeczy, powtarzać sobie w myślach milion razy aby zapomnieć... a potem wystarczy jedno zdjęcie aby wszystko wróciło. Życie jest bezsensu.
Przechodzę etap zdołowania.
Dość niedawno temu zobaczyłam zdjęcia chłopaka, który podobał mi się tyle czasu i tyle czasu do niego wzdychałam. Obściskiwał się na nim ze swoją dziewczyną.
Cieszę się przynajmniej, że raczej nie zapowiada się, bym spotkała go jeszcze kiedyś.
Jutro znowu pobudka bladym świtem. Masochistyczne stworzenie zwane potocznie budzikiem znowu wyrwie mnie z krainy marzeń sennych i tak przez kolejnych pięć dni. Na samą myśl chce mi się spać.
W czwartek mam dyżur w szkole. Ciekawe, czy oddadzą nam już zeszyt, do zapisywania notatek. Ostatnio dyżurował Paulo i napisał "Pan M. lata po korytarzu jak po***lony". Niezły mu się za to ochrzan dostał. Mamy w klasie nowego kolegę - Mateusza. Matko! Drugi Paweł. Dominika powoli dostaje szału. Jak dla mnie jest okey, przynajmniej jest powód do śmiechu. W środę mieliśmy wok. W sali wisi plakat z obrazem  (http://www.qlturka.pl/projects/qlturka/resources/cms/galleries/e5f981c70fcb1492c009f2589a2a9567.jpg) kupca i jego żony. Mateusz stwierdził "Że ten facet obok tej laski w zielonym to z mordy, to znaczy twarzy, fejsa, jest podobny do Putina". Heh.
Dostałam w piątek od Dominiki kubek z Sercem i Rozumem. :)
Fajny jest, ale dla mnie nieco za mały. Ja pijam ze swojego prawie półlitrowego kubka podpisanego moim imieniem.


Głosuj (0)

Cassidy 5/02/2012 21:37:17 [komentarzy 5] Napisz co myślisz :-)

25 stycznia 2012r

Być może jest to ostatnia okazja, abym wstawiła notkę, bo jutro dojdzie do podpisania ACTA. Nie mam pojęcia, czy w dalszym ciągu pozwolą prowadzić blogi...
Nie będę wyrażać tutaj swojego zdania na temat tej umowy, ale możecie być pewni, że ciśnie mi się na usta kilka niecenzuralnych wyrażeń na określenie naszego wspaniałomyślnego pana premiera. Zresztą chyba nie tylko mi.
Tak więc, jeśli to będzie już moja ostatnia notka chciałabym bardzo podziękować wszystkim czytelnikom, którzy tu wchodzili. Nie było ich wielu, ale zawsze ktoś zajrzał.
Szczególnie chcę podziękować Sandy, bo to dzięki niej założyłam tego bloga i to ona cały czas wytrwale tu wchodziła i komentowała moje wypociny. Chcę też podziękować Fiołkowi, która także często odwiedzała mojego bloga, a także wszystkim innym osobom, które chociaż raz tu weszły. Dziękuję.
Ferie, ferie i już prawie po. W przyszły poniedziałek znowu zaczyna się ta sama rutyna - pobudka ze świtem, gonitwa z czasem, by wyrobić się na 7.30 i jazda do szkoły. Szkoła - czyli ponad sześć godzin nudy na dzień. A, no i tak 90 minut na tydzień przyjemnego relaksu na lekcji łaciny. Nie powiem, że stęskniłam się za naszym kochanym panem Stasiem i jego "l" zamiast "ł".
Obecnie nocuję u mnie Sandy, później to ja będę nocowała u niej. Wczoraj to wszystko wyszło dość sporadycznie i jeszcze 24 godziny temu nie przypuszczałam nawet, że Sandy do mnie przyjedzie ale co tam :) jest świetnie.
Wczoraj pojechałyśmy z mamą tylko do apteki, kupić tacie jakieś krople do oczy czy coś. Skończyło się na tym, że jakieś dwie godziny później wróciłyśmy bez leków ale za to z Sandy. :)
Git majonez, jakby to powiedziała moja koleżanka.
Ja nie przeżyję z ocenzurowanym internetem! Czy tak ma wyglądać wolność słowa w naszym kraju?!
:(:(:(:(:(


Głosuj (3)

Cassidy 25/01/2012 15:01:17 [komentarzy 4] Napisz co myślisz :-)



| Lay&html by Misuri dla www.szablonart.za.pl |